Rolnicy, którzy nie piją, nie palą, nie są kulturalnymi prymitywami i osiągają dobre dochody z gospodarstw, nie mogą opędzić się od kandydatek na żonę... Taki, który dobrze rokuje, ma trochę oleju w głowie, nie wygląda jak czereśniak i nie ma pociągu do kieliszka jest już od młodości namierzany przez okoliczne matki na kandydata dla córek... czy aby na pewno? Problem jest jednak taki, że czasami chłopakowi odbija, gardzi miejscowymi dziewczynami, szuka kobietyz miasta ? wyedukowanej, zadbanej, która przez cały dzień będzie atrakcyjnie wyglądała aby mógł lansować się przed kolegami ale jednocześnie będzie z nim plewiła truskawki, wyrzucała gnój, rodziła dzieci i będzie na posyłki dla jego matki. Czy takie myślenie nie szkodzi Rolnikowi... ?
